Strona główna » “Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów”. Urzekająca historia o wzajemnej życzliwości
Książki dla dzieci Recenzje

“Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów”. Urzekająca historia o wzajemnej życzliwości

Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów

Zachwycona poprzednimi książkami dla dzieci Rocio Bonilli („Najwyższa na świecie wieża z książek”, „Dziadkowie, piranie i inne historie”) bez wahania sięgnęłam po jej najnowszy tytuł. I co do tej publikacji nie mam wątpliwości, że „Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów” jest lekturą obowiązkową dla wszystkich dzieci, ponieważ wszyscy żyjemy w społecznościach i rządzą nami niejednokrotnie uprzedzenia oraz stereotypy.

„Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów. Książka o wspólnocie i o tym, żeby nie oceniać po pozorach” ukazała się nakładem Wydawnictwa Papilon. Tym razem hiszpańska autorka picturebooków dla najmłodszych zabiera małych czytelników w pewną okolicę, jakich wiele. W kilku domkach na jednej ulicy mieszkają sąsiedzi o różnym charakterze i różnych upodobaniach. Wydawać by się mogło, że dzielą ich same różnice, a nie ma żadnego elementu, który mógłby stworzyć z nich wspólnotę.

Sąsiedzi jakich wiele

Pod piętnastką mieszka kura Kamila ze swoimi maluchami, które nie potrafią usiedzieć na miejscu. Sąsiaduje z lisem Ignacym, który pracuje jako szanowany adwokat. Jednak w domu w wolnym czasie Ignacy uwielbia żonglować. Na ulicy swoje domy ma również myszka Filipka, która żyje w ciągłym strachu, ponieważ obok niej zamieszkał kot. Nie wie jednak, że kot Rudolf jest weganinem i nie interesuje go zjadanie myszy. Z kolei na rogu mieszka świnka Matylda, uczona, która wymyśla niesamowite wynalazki i rozmawia z robotami. Obok niej w domu z zasłoniętymi żaluzjami żyje sowa Frania, która uwielbia spędzać czas przed ekranem komputera. A na poddaszu można spotkać jeszcze ogra Józia kochającego książki.

Sąsiedzi żyją obok siebie, ale kompletnie się nie znają. Nawet nie wiedzą, jak wiele ich łączy. Jeśli nikt z nich nic nie zmieni, to nic się nie zmieni. Jednak dostają od losu wyjątkową szansę. U sowy Frani przestaje działać internet! Ta niepozorna sytuacja okazuje się mieć ogromny wpływ na całą sąsiedzką społeczność. A jaką dokładnie? To już trzeba przeczytać samodzielnie 🙂

Jak dobrze mieć sąsiada

Książka „Dziękuję! Jak dobrze mieć sąsiadów” opowiada historie o sąsiadach, którzy się nie znają i boją się do siebie odezwać. Ba, nawet czasami nie wiedzą o swoim istnieniu. A im dłużej ze sobą nie rozmawiają, tym więcej uprzedzeń i nieprawdziwych myśli rodzi się w ich głowie. Znasz to skądś? W dzisiejszych czasach my również rzadko znamy sąsiadów z własnej ulicy czy klatki. Niestety w nowoczesnym społeczeństwie stawiamy częściej na indywidualizm i anonimowość zamiast tworzenie więzi ze swoimi sąsiadami. Kiedy, a może czy w ogóle, pukałaś/eś do swoich sąsiadów po cukier albo pomoc? Czy wiesz, kto mieszka w Twojej klatce w bloku i komu mówisz dzień dobry? A może nie mówisz, bo nie znasz mijanych osób? A w dobie krótkoterminowych wynajmów i airbnb sprawa komplikuje się jeszcze bardziej…

Zachwycający również pod względem ilustracji picturebook Rocio Bonilli to hołd w dziecięcym wydaniu na cześć sąsiadów, przyjaźni, budowania więzi i wychodzenia ze swojej strefy komfortu. Gdyby nie niespodziewana awaria nic nie miałoby szansy się zmienić. Jednak początkowy problem, który został na szczęście szybko rozwiązany, uruchomia lawinę dobrych wydarzeń. Po skończeniu lektury rodzi się nieprzemożna chęć zapukania do sąsiada i wspólnej pogawędki przy kawie lub herbacie. Warto przeczytać tę książeczkę z dzieckiem, by poruszyć temat wspólnoty, przyjaźni i wzajemnej życzliwości u początkowo kompletnie obcych sobie osób.

Polecam wszystkim sąsiadom! Bo każdy z nas nim jest 🙂

Książkę „Dziękuje! Jak dobrze mieć sąsiadów” kupisz tutaj.

Kasia

Kiedy byłam w zerówce, nauczyłam się czytać, żeby już więcej się nie nudzić. Od tej pory pochłaniałam kolejne książki, czytając – ku zgrozie pozostałych domowników – przez pierwsze lata na głos. Z kolei w szkole cały czas kończyło mi się miejsce na bibliotecznej karcie, bo byłam tam codziennym gościem. W zawrotnym tempie przerobiłam wszystkie tytuły Astrid Lindgren i do dziś mam sentyment do „Ronji, córki zbójnika”. Chociaż moim ukochanym tytułem z dzieciństwa pozostaje wciąż „Zajączek z rozbitego lusterka”. Na szczęście wraz z wiekiem miłość do książek nie zanikła, a wręcz miała okazję rozkwitnąć dzięki już ponad 5 – letniej pracy w księgarni.
Jednak nie samą literaturą żyje człowiek. Kiedy nie czytam, haftuję tamborki z joginkami i wyciszam umysł, praktykując ashtangę. Za to z wykształcenia jestem psychologiem i arteterapeutką, dlatego mam słabość do psychologicznej literatury i książek Yaloma. Uwielbiam dzieci i kocham literaturę dziecięcą, więc niech nie zdziwi Cię duża liczba wpisów na temat moim zdaniem najbardziej wartościowych książek dla najmłodszych. Sama posiadam ich zawrotną liczbę - nie bez powodu maluchy znajomych mówią na mnie „ciocia od książek”. W kościach czuję, że w bliżej nieokreślonej przyszłości zostanę pisarką książek dla dzieci. Ale wracając do teraz – na co dzień trenuję swoją cierpliwość, dzieląc dom z czwórką kotów i znajdując kłaki oraz żwirek we wszystkich możliwych miejscach.

Skomentuj

Kliknij tutaj, by skomentować