Strona główna » „Poproś jeszcze raz”. Powieść, dla której warto zarwać noc
Literatura piękna Polecenia Zapowiedzi i nowości

„Poproś jeszcze raz”. Powieść, dla której warto zarwać noc

Popro

Wypatrujesz czerwcowych nowości jak pierwszych truskawek na ryneczku? To dobrze się składa, bo przychodzimy z ważną informacją. Swoją premierę miała właśnie wyczekiwana przez miłośników literatury z wysokiej półki powieść „Poproś jeszcze raz”. Nas najpierw przekonała okładka. Ale gdybyśmy nie wybieraki książek po okładkach, tylko najpierw czytali opisy, ten tytuł i tak trafiłby w nasze ręce. A jak z Tobą? Czy dasz przekonać się najnowszej lekturze od Wydawnictwa Agora?

Polska premiera powieści Mary Beth Keane

15 czerwca światło dzienne w księgarniach ujrzał polski przekład (Dobromiła Jankowska) powieści Mary Beth Keane. Polski czytelnik miał już szansę zapoznać się ze stylem pisarskim amerykańskiej autorki, ponieważ w 2018 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazała się oparta na faktach powieść „Gorączka”. Jednak tym razem nie przeczytamy historii „tyfusowej Mary”, a wciągającą historię o miłości i tragedii.

Poruszające love story dla dorosłych

Przenieśmy się do USA, na obrzeża Nowego Jorku. W dwóch sąsiednich domach mieszkają koledzy z nowojorskiej policji – Francis Gleeson i Brian Stanhope. Między najmłodszą córką Francisa, Kate a synem Briana, Peterem rodzi się młodzieńcza miłość. Pierwsze poważne uczucie nie trwa jednak długo. Przerywa je niespodziewanie tragedia, do której doprowadza chora psychicznie matka chłopca. Kate i Peter tracą ze sobą kontakt. Kiedy po latach próbują nadrobić stracony czas, wracają do nich dziecięce traumy. Jednak tym razem widzą je w zupełnie innym świetle.

Tę wciągającą powieść o dwóch rodzinach, które połączył przypadek, miłość i tragedia, czyta się jednym tchem. Mary Beth Keane tworzy złożone i pełne życia postaci, które zostają w myślach czytelnika jeszcze długo po odłożeniu książki. Lektura obowiązkowa.

– J. Courtney Sullivan

Powieść „Poproś jeszcze raz” to zdecydowanie nie tylko poruszające love story. To przede wszystkim historia, która dotyka tematu przeżyć z naszego dzieciństwa i zaufania do tych, którzy nam zagrażali. Mary Beath Kane pokazuje, jak zmieniamy się wraz z upływem czasu i jak dorosłość pozwala nam przyjąć inną perspektywę na przeszłe zdarzenia.

Jesteś ciekawa/y tej powieści? Znajdziesz ją tutaj.

A jeśli ta historia Cię porwie i poczujesz niedosyt, to mamy świetną wiadomość. HBO szykuje serial na podstawie książki „Poproś jeszcze raz”!

Kasia

Kiedy byłam w zerówce, nauczyłam się czytać, żeby już więcej się nie nudzić. Od tej pory pochłaniałam kolejne książki, czytając – ku zgrozie pozostałych domowników – przez pierwsze lata na głos. Z kolei w szkole cały czas kończyło mi się miejsce na bibliotecznej karcie, bo byłam tam codziennym gościem. W zawrotnym tempie przerobiłam wszystkie tytuły Astrid Lindgren i do dziś mam sentyment do „Ronji, córki zbójnika”. Chociaż moim ukochanym tytułem z dzieciństwa pozostaje wciąż „Zajączek z rozbitego lusterka”. Na szczęście wraz z wiekiem miłość do książek nie zanikła, a wręcz miała okazję rozkwitnąć dzięki już ponad 5 – letniej pracy w księgarni. Jednak nie samą literaturą żyje człowiek. Kiedy nie czytam, haftuję tamborki z joginkami i wyciszam umysł, praktykując ashtangę. Za to z wykształcenia jestem psychologiem i arteterapeutką, dlatego mam słabość do psychologicznej literatury i książek Yaloma. Uwielbiam dzieci i kocham literaturę dziecięcą, więc niech nie zdziwi Cię duża liczba wpisów na temat moim zdaniem najbardziej wartościowych książek dla najmłodszych. Sama posiadam ich zawrotną liczbę - nie bez powodu maluchy znajomych mówią na mnie „ciocia od książek”. W kościach czuję, że w bliżej nieokreślonej przyszłości zostanę pisarką książek dla dzieci. Ale wracając do teraz – na co dzień trenuję swoją cierpliwość, dzieląc dom z czwórką kotów i znajdując kłaki oraz żwirek we wszystkich możliwych miejscach.

Kasia

Kiedy byłam w zerówce, nauczyłam się czytać, żeby już więcej się nie nudzić. Od tej pory pochłaniałam kolejne książki, czytając – ku zgrozie pozostałych domowników – przez pierwsze lata na głos. Z kolei w szkole cały czas kończyło mi się miejsce na bibliotecznej karcie, bo byłam tam codziennym gościem. W zawrotnym tempie przerobiłam wszystkie tytuły Astrid Lindgren i do dziś mam sentyment do „Ronji, córki zbójnika”. Chociaż moim ukochanym tytułem z dzieciństwa pozostaje wciąż „Zajączek z rozbitego lusterka”. Na szczęście wraz z wiekiem miłość do książek nie zanikła, a wręcz miała okazję rozkwitnąć dzięki już ponad 5 – letniej pracy w księgarni.
Jednak nie samą literaturą żyje człowiek. Kiedy nie czytam, haftuję tamborki z joginkami i wyciszam umysł, praktykując ashtangę. Za to z wykształcenia jestem psychologiem i arteterapeutką, dlatego mam słabość do psychologicznej literatury i książek Yaloma. Uwielbiam dzieci i kocham literaturę dziecięcą, więc niech nie zdziwi Cię duża liczba wpisów na temat moim zdaniem najbardziej wartościowych książek dla najmłodszych. Sama posiadam ich zawrotną liczbę - nie bez powodu maluchy znajomych mówią na mnie „ciocia od książek”. W kościach czuję, że w bliżej nieokreślonej przyszłości zostanę pisarką książek dla dzieci. Ale wracając do teraz – na co dzień trenuję swoją cierpliwość, dzieląc dom z czwórką kotów i znajdując kłaki oraz żwirek we wszystkich możliwych miejscach.

Skomentuj

Kliknij tutaj, by skomentować