Strona g艂贸wnaZnamy nominacje do Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza 2023
Aktualno艣ci ze 艣wiata ksi膮偶ki

Znamy nominacje do Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza 2023

Nominacje do Nagrody im. Witolda Gombrowicza 2023

Jury Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza wy艂oni艂o pi臋cioro nominowanych, spo艣r贸d kt贸rych we wrze艣niu zostanie wybrany zwyci臋zca 贸smej edycji konkursu. Nagroda Literacka im. Witolda Gombrowicza przyznawana jest za debiut (pierwsza lub druga ksi膮偶ka) pisany proz膮 artystyczn膮. Konkurs organizowany jest przez samorz膮d Radomia i Muzeum Witolda Gombrowicza we Wsoli, a honorowy patronat nad nagrod膮 sprawuje Rita Gombrowicz. Poni偶ej lista pi臋ciu tytu艂贸w wybranych spo艣r贸d stu zg艂oszonych publikacji.

“Przechodz膮c przez pr贸g, zagwi偶d偶臋” Wiktoria Bie偶u艅ska

 Przechodz膮c przez pr贸g, zagwi偶d偶臋

Nominowana r贸wnie偶 do Nagrody Literackiej Nike 2023 powie艣膰 Wiktorii Bie偶u艅skiej to ksi膮偶ka, kt贸ra oddaje g艂os dzieci臋cej, cho膰 zaskakuj膮co dojrza艂ej, narracji. Narratork膮 i bohaterk膮 powie艣ci “Przechodz膮c przez pr贸g, zagwi偶d偶臋” jest dziewczynka 鈥 bezimienna i traktowana jak przedmiot w wirze doros艂ych spraw jej opiekun贸w.

Fragment powie艣ci:

Babcia Natalia napoczyna chleb. Wk艂ada sobie bochenek pod pach臋, drug膮 r臋k膮 chwyta n贸偶. Wznosi oczy ku Matce Boskiej, kt贸ra stoi na lod贸wce, plecami oparta o pater臋 na klucze i gumki recepturki. Mamrocz膮c zakl臋cie, przesuwa ostrzem po chlebowym podbrzuszu. Robi znak krzy偶a.

Na st贸艂 spada pi臋tka, upo艣ledzona kromka, kt贸r膮 wolno mi zje艣膰 na sucho, bez niczego. Chwytam j膮 i odgryzam k臋s, a babcia k艂adzie chleb na desce, jak si臋 nale偶y, i kroi grube pajdy, kt贸re smaruje obficie mas艂em i ok艂ada serem.

Mi臋dl膮c pi臋tk臋, wspinam si臋 na taboret. Przytrzymuj臋 si臋 lod贸wki i przygl膮dam Maryi, kt贸ra z Dzieci膮tkiem na r臋ku p艂ynie po niebie nad miastem. Zastanawiam si臋, sk膮d przyby艂a i dok膮d si臋 uda, jak膮 tajemnic臋 skrywa jej ciemna, powa偶na twarz. Matka Boska donik膮d si臋 nie wybiera, bo jest u siebie, w Cz臋stochowie, m贸wi babcia. Z艂a藕, usi膮d藕 przy stole porz膮dnie.

Siadam wi臋c i zaczynam je艣膰, przygl膮daj膮c si臋 babcinej krz膮taninie, dreptaniu i obrotom jej cia艂a, ruchliwym d艂oniom, kt贸re b艂yskawicznie wydobywaj膮 z zakamark贸w naczynia i odmierzaj膮, przelewaj膮, p艂ucz膮, nie roni膮c przy tym ani py艂ku czy kropelki. Uciekaj, uciekaj, mamrocze babcia, odbieraj膮c ode mnie pusty talerz, bo nie lubi, gdy w kuchni kr臋c臋 jej si臋 pod nogami. Chowam si臋 pod sto艂em.

“Nie wszyscy p贸jdziemy do raju” Olga G贸rska

Nie wszyscy p贸jdziemy do raju

“Nie wszyscy p贸jdziemy do raju” 鈥 r贸wnie偶 nominowane do Nike 2023 鈥 to powie艣膰 drogi. Trzy dziewczyny jad膮 samochodem; jedna z nich opowiada o swoim 偶yciu. Celem jej podr贸偶y jest Radom 鈥 ale poprzez akt opowiadania bohaterka wyra偶a, 偶e na kartkach powie艣ci toczy si臋 jeszcze jedna droga: jej droga do akceptacji, pogodzenia si臋 z sam膮 sob膮, odnalezienia egzystencjalnego poczucia wolno艣ci w 艣wiecie, kt贸rego zasady wyznaczaj膮 heteronormatywne przekonania.

Fragment powie艣ci:

Mog艂am od razu przewidzie膰, 偶e oaza sko艅czy si臋 dla mnie kl臋sk膮, cho膰 na tamto spotkanie jednak przysz艂am. Ju偶 mia艂am ucieka膰, kiedy podszed艂 do mnie Szymon i powiedzia艂 co艣, co mnie zatrzyma艂o. 呕e nikt nie jest dobry w samotno艣ci. Podoba艂 mi si臋 kszta艂t tych s艂贸w, to, jak dobrze obraca艂o si臋 je w ustach: 鈥濶ikt nie jest dobry w samotno艣ci, nawet B贸g鈥. Po艂o偶y艂 d艂o艅 na moim ramieniu, a ja si臋 odsun臋艂am. Sta艂 tak blisko mnie, 偶e poczu艂am jego oddech i zapach taniej wody kolo艅skiej, brutalnie m臋ski.

Po modlitwie i 艣wiadectwach przyszed艂 czas na 艣piew. Moja pierwsza dziewczyna, kt贸rej nie nazywa艂am moj膮 dziewczyn膮, bo nigdy by na to nie pozwoli艂a, stan臋艂a pod ambon膮 obok Szymona i zacz臋艂a wydobywa膰 z siebie cieniutkie d藕wi臋ki.

鈥 Dogoni艂e艣 mnie, Je藕d藕cze niebieski, stratowa艂e艣, stan膮艂e艣 na mnie. Leg艂em zbity, 艂ask膮 podci臋ty, jak dym, gdy wicher go nagnie.

By艂a fataln膮 wokalistk膮, jej g艂os 艂ama艂 si臋 i dr偶a艂, wi臋c wszyscy, ze mn膮 na czele, powtarzali jej, 偶e jest 艣wietna. Ale tym razem pie艣艅 by艂a wa偶niejsza od niej. Pie艣艅 o 鈥濲e藕d藕cu niebieskim鈥 rozpali艂a moj膮 i tak rozgor膮czkowan膮 dusz臋, nios艂a w sobie zapowied藕 katastrofy, kt贸r膮 i ja przeczuwa艂am od dawna. Pragn臋艂am, 偶eby to mnie podci膮艂 艂ask膮 i stratowa艂. B贸g wystawia swoich wybra艅c贸w na pr贸by, a ja bez w膮tpienia si臋 do nich zalicza艂am.

“Bia艂e noce” Urszula Honek

Bia艂e noce

“Bia艂e noce” Urszuli Honek to zbi贸r opowiada艅. Przeplataj膮 si臋 w nim r贸偶ni narratorzy, r贸偶ne punkty widzenia, r贸偶ne sny i rzeczywisto艣ci 鈥 a wszystko to osnute oniryzmem i ludowo艣ci膮. Miasteczko wydaje si臋 spokojne, ale pozory myl膮, ciemno艣ci g臋stniej膮, a tajemnice si臋 pog艂臋biaj膮.

Fragment ksi膮偶ki:

Pierwszy raz z nim tak mia艂em, 偶e raz smutno, a raz weso艂o, jak 偶e艣my byli mali, mo偶e w drugiej klasie. Czasem do szko艂y chodzi艂, a cz臋艣ciej nie, tygodniami si臋 nie pojawia艂, potem na chwil臋 przyszed艂, czyta膰 si臋 nigdy dobrze nie nauczy艂, podpisa膰 co dwie litery. No to si臋 nauczycielki pyta艂y Andrzeja i mnie, 偶e艣my z nim kolegami najbli偶szymi byli: 鈥濧 Mariusz gdzie?鈥, bo tak by艂o Pilotowi na imi臋. Ale my艣my tylko g艂owy spuszczali i ramionami wzruszali, 偶e nie wiemy 鈥 i taka by艂a prawda. My艣leli艣my, 偶e starzy mu robot臋 daj膮, do szko艂y nie pozwalaj膮 chodzi膰, a tu si臋 okaza艂o, 偶e nie. Szed艂 codziennie, worek na plecy zarzuca艂, nawet 鈥瀂osta艅 z Panem Bogiem鈥 matce odpowiada艂, bo tak wszyscy tutaj nauczeni, ale do 艂awki nie trafia艂. I co? W rowach po sze艣膰, siedem godzin le偶a艂 albo po krzakach si臋 chowa艂 i jak si臋 ju偶 wyda艂o, to przyszed艂 do szko艂y ca艂y wyobijany. Starzy mu chyba jeszcze nigdy tak nie wpierdolili jak wtedy, cho膰 bili go regularnie. A jak si臋 kto艣 zapyta艂, czemu go tak d艂ugo nie by艂o i sk膮d te siniaki i strupy, to m贸wi艂, 偶e na wojnie by艂, okop贸w pilnowa艂, jako partyzant po lasach lata艂. No i w艂a艣nie wtedy po raz pierwszy mnie ten p艂acz i 艣miech razem wzi臋艂y. A teraz si臋 tak zastanawiam, 偶e mo偶e on wcale wtedy nie zmy艣la艂, tylko t臋 wojn臋 rzeczywi艣cie widzia艂, ojczyzny pilnowa艂, za matk臋 i ojca strzela艂 do wroga? Chuj go wie. Ja to powiem otwarcie: par臋 lat u Niemc贸w 偶y艂em i cho膰 wiadomo, 偶e aba偶ury z ludzkiej sk贸ry robili, to takich jak Pilot si臋 tam teraz szanuje, opieka, piel臋gniarki, czyste szpitale, zapachowy papier w klopie i taka wyp艂ata za chorowanie, 偶e robi膰 nic ju偶 nie trzeba. No, tak powinno by膰 i u nas, a nie kr臋cenie m艂ynka ko艂o g艂owy. Taka choroba to nawet gorsza, ni偶 jak si臋 jest bez nogi, bo takiej choroby nie wida膰, cz艂owiek chodzi po 艣wiecie, a wydaje mu si臋, 偶e lata nad ziemi膮. Pilot mia艂 tak od zawsze, 偶e nagle przestawa艂 m贸wi膰 i tylko patrzy艂 w jedno miejsce. Mo偶na by艂o wtedy do niego gada膰, ale on ju偶 odlatywa艂 daleko i chyba nie najgorzej mu tam by艂o, bo nie chcia艂 szybko wraca膰. No ale jak powiedzia艂, 偶e b臋dzie staw kopa艂, to si臋 za艣mia艂 i 艣mia艂 si臋 g艂o艣niej ni偶 zwykle, z samego 艣rodka, jakby mu trz臋s艂o wszystkimi wn臋trzno艣ciami. Tylko raz s艂ysza艂em, 偶eby si臋 tak 艣mia艂, ze dwadzie艣cia lat wcze艣niej, jak mu si臋 da艂em przejecha膰 na motorze. Zdziwi艂o mnie wtedy, 偶e to a偶 tak, ale teraz, kiedy jestem starszy, a ch艂opak贸w ju偶 nie ma, wszystko bardziej pojmuj臋. No a jak ju偶 powiedzia艂 o tym stawie i ucich艂, to si臋 zapatrzy艂 w dal, wsta艂 i poszed艂 bez s艂owa.

Zacz膮艂 kopa膰 w najpi臋kniejszy poranek.

Nie jestem zbyt sentymentalny, ale lepszego dnia nie m贸g艂 sobie wybra膰. Trzeba by tu chwil臋 pomieszka膰, pobudzi膰 si臋 rano, 偶eby wiedzie膰. To jest tak, 偶e przed sz贸st膮 kto mia艂 jecha膰 do roboty, to pojecha艂. Robi si臋 cicho, krowy ju偶 napojone i wyprowadzone stoj膮 na polach, dzieci jeszcze w 艂贸偶kach, troch臋 tu, troch臋 tam, bo si臋 budz膮 co chwil臋 niespokojne, 偶e zaraz trzeba b臋dzie wsta膰 do szko艂y. W kr贸tkim r臋kawie ch艂贸d, ale taki przyjemny, jakby wyj艣膰 z zimnej rzeki i przytuli膰 si臋 do nagiego cia艂a kobiety, ale najpi臋kniejsze to jest wtedy 艣wiat艂o, takiego jeszcze nigdzie w 艣wiecie nie widzia艂em, a przecie偶 by艂em tu i tam. Cz艂owiekowi si臋 wydaje, 偶e patrzy przez par臋 unosz膮c膮 si臋 w powietrzu, wszystko troch臋 zamazane, ale z sekundy na sekund臋 si臋 rozja艣nia, do tego s艂ycha膰 pszczo艂y, muchy i tykaj膮ce w trawie koniki polne.

“Akuszerki” Sabina Jakubowska

Akuszerki

“Akuszerki” zosta艂y nagrodzone Krakowsk膮 Ksi膮偶k膮 Miesi膮ca, a do tego r贸wnie偶 s膮 nominowane do Nike 2023. Na kartkach swojej powie艣ci Sabina Jakubowska opowiada histori臋 kobiety, kt贸ra przez lata przyjmowa艂a porody. Przy jej pomocy na 艣wiat przysz艂o wiele dzieci w czasie wojny, wiele dzieci martwych 鈥 wiele szcz臋艣cia i cierpienia. Powie艣膰 inspirowana jest 偶yciem prababki autorki i napisana zosta艂a na podstawie jej zapisk贸w.

Fragment powie艣ci:

Wiatr szarpa艂 drzwiami, skobel ledwie wytrzymywa艂. 艢nieg zalepiaj膮cy okno s艂abo rozja艣nia艂 mrok izby. Cisz臋 przerywa艂o tylko posapywanie kozy, przycupni臋tej na klepisku w k膮cie. Jej zapach miesza艂 si臋 z przenikliw膮 woni膮 m臋skiego potu, zat臋ch艂ych ubra艅, mebli, pierzyn i siana. Jakby tu nigdy nic porz膮dnie nie wysch艂o.

Cisz臋 rozdar艂 przenikliwy j臋k um臋czonej kobiety i zaraz potem zmi臋te w ustach przekle艅stwo wypowiedziane m臋skim, schrypni臋tym g艂osem. I zn贸w zapad艂a cisza, a w niej tylko ciemno艣膰 i smr贸d.

Franciszka le偶a艂a w 艂贸偶ku. G艂ow臋 mia艂a rozpalon膮, pot sp艂ywa艂 jej po szyi i wsi膮ka艂 w siano pod prze艣cierad艂em. Stopy i d艂onie by艂y lodowate. Ostry b贸l rozdziera艂 jej plecy, wnika艂 w ko艣ci, szarpa艂 i k膮sa艂. Brzuch 偶y艂 swoim 偶yciem. Jeszcze.

Nie znajdowa艂a w pami臋ci 偶adnej 艣wi臋tej od rodzenia. Ani 艣wi臋tego.

Pr贸bowa艂a my艣le膰 o cielnych krowach, kozach. Rodzi艂y tak po prostu. Ale one mia艂y lepiej. Nie musia艂y le偶e膰 w 艂贸偶ku. Cia艂o pragn臋艂o kl臋cze膰 i wypchn膮膰 to dziecko, ale jak tu kl臋cze膰, na zimnym klepisku, przy tym Diabelcu przekl臋tym?

Kto艣 za艂omota艂 w drzwi.

鈥 Wej艣膰 鈥 wychrypia艂 m臋偶czyzna.

鈥 Kiej zawarte! Otw贸rzcie! 鈥 zadr偶a艂 dziewcz臋cy g艂osik.

鈥 Psiakrew, w艂a藕, g艂upia 鈥 warkn膮艂.

Pomajstrowa艂 przy skoblu i gwa艂townie otworzy艂 drzwi. Drobna dziewczynka, otulona chustami i przysypana 艣niegiem, wbieg艂a do izby pod jego ramieniem i niepewnie zbli偶y艂a si臋 do 艂贸偶ka. Zaraz za ni膮 przemkn膮艂 niedu偶y pies, kt贸ry skuli艂 si臋 pod meblem, wprawnie unikaj膮c kopniaka ze strony m臋偶czyzny.

鈥 Przyjd膮? 鈥 spyta艂a rodz膮ca z nadziej膮.

鈥 Jeszcze nie 鈥 wyszepta艂a dziewczynka. 鈥 Babka m贸wi膮, 偶e ko艅ca nie ma z tymi kamieniami pani ze dworu. Ale mi da艂y bu艂ki z serem, chcecie?

鈥 Zjedz sama, dziecko. 鈥 Kobieta pod pierzyn膮 otar艂a przedramieniem 艂z臋 z policzka.

鈥 Co teraz b臋dzie? 鈥 spyta艂a dziewczynka, mlaszcz膮c.

鈥 Ano co, trza b臋dzie urodzi膰 bez babki 鈥 westchn臋艂a kobieta z rozczarowaniem, i naraz kolejny skurcz wstrz膮sn膮艂 jej cia艂em. Zacisn臋艂a d艂o艅 na ramie drewnianego 艂贸偶ka i j臋kn臋艂a.

Spod mebla wyczo艂ga艂 si臋 pies i poliza艂 t臋 d艂o艅 o brudnych, po艂amanych paznokciach.

鈥 Moja matusia te偶 tak m贸wili, i ta druga, i obie ju偶 na sm臋tarzu 鈥 powiedzia艂a dziewczynka ni to do siebie, ni do kogo.

鈥 Do spania id藕 鈥 warkn膮艂 m臋偶czyzna szorstkim g艂osem.

Dziewczynka cichutko postawi艂a pod 艣lubankiem za du偶e buty, co je dosta艂a po rodzonej matce. Rzuci艂a wi膮zk臋 siana kozie w k膮cie, wprawnymi ruchami wyr贸wna艂a pod艣ci贸艂k臋 na otwartym 艣lubanku, roz艂o偶y艂a na tym jakie艣 derki i w艣lizgn臋艂a si臋 mi臋dzy nie, nadal owini臋ta w chusty.

“To przez ten wiatr” Jakub Nowak

To przez ten wiatr

Henryk Sienkiewicz ch臋tnie wykorzystywa艂 postaci historyczne jako bohater贸w swoich ksi膮偶ek – ale czy spodziewa艂 si臋, 偶e kiedy艣 i jego to spotka? Jakub Nowa w swoim debiucie “To przez ten wiatr” o偶ywia znane ze szko艂y nazwiska, czyni膮c g艂贸wnymi bohaterami swojej powie艣ci Henryka Sienkiewicza i Helen臋 Modrzejewsk膮. “To przez ten wiatr” redefiniuje narodowo艣ciowe mity 鈥 rzecz nie dzieje si臋 w Polsce, ale w Ameryce i zamiast sta膰 si臋 kolejn膮 z wielkich europejskich powie艣ci, debiut Nowaka przybiera form臋 wsp贸艂czesnego westernu.

Fragment powie艣ci:

鈥 A mo偶e wesz艂aby pani na szafot, hrabino, i nam za艣piewa艂a, zanim zaczniemy wieszanie 鈥 powiedzia艂 Augustus Langenberger, przewodnicz膮cy Rady Miejskiej Anaheim, do Heleny Modrzejewskiej, po m臋偶u Ch艂apowskiej.

鈥 Wola艂abym nie 鈥 odpar艂a Helena po chwili namys艂u.

鈥 Szkoda 鈥 odrzek艂 Langenberger. 鈥 Czyta艂em w gazecie, 偶e wielka z pani artystka. Tak mi si臋 pomy艣la艂o, 偶e mogliby艣my pos艂ucha膰, jak pani 艣piewa. Cho膰 rzeczywi艣cie marna to scena 鈥 doda艂 bez cienia weso艂o艣ci.

Drewniany szafot sta艂 na miejskim placu Anaheim, tu偶 obok aresztu, lichego parterowego budynku z suszonej ceg艂y, na kt贸rego dachu wygrzewa艂y si臋 jakie艣 zwierz膮tka.

Ca艂e miasteczko zesz艂o si臋 przygl膮da膰 umieraniu. Ludzie t艂oczyli si臋 wok贸艂 szafotu i w kolejkach do stragan贸w ze s艂odyczami i whiskey lan膮 do blaszanych kubk贸w. Podrostki w kusych portkach i koszulach po ojcach obsiad艂y drzewa pieprzowe po艣rodku placu. Kobiety, by co艣 w og贸le dojrze膰 zza kapeluszy m臋偶czyzn stoj膮cych w b艂ocie, gromadzi艂y si臋 na drewnianych chodnikach wzd艂u偶 sklep贸w i wyszynk贸w. Hiszpa艅skoj臋zyczni Californios trzymali si臋 razem, ubrani biedniej i bardziej kolorowo. Twarze zebranych l艣ni艂y w wieczornym s艂o艅cu. Purpurowa tarcza gotowa艂a si臋 ju偶 do znikni臋cia, jak co wiecz贸r od zarania tego 艣wiata, w topieli oceanu, kt贸ry nieznu偶enie przybija艂 do l膮du dwadzie艣cia kilometr贸w dalej.

鈥 Wieje tej jesieni, jakby sam diabe艂 dmucha艂 鈥 westchn膮艂 Augustus Langenberger. Zdj膮艂 kapelusz i odda艂 go jednemu ze starych kowboi za plecami. Przewodnicz膮cy przejecha艂 d艂oni膮 po wypomadowanych w艂osach, roznosz膮c zmieszane wonie mokrego psa, kwiat贸w r贸偶y i lawendy. Ubrany by艂 w garnitur ziemianina, ale d艂onie mia艂 jak ranczer.

Wia艂o, rzeczywi艣cie. Gor膮ce podmuchy stacza艂y si臋 z g贸r na wschodzie, a potem, rozp臋dziwszy si臋 na r贸wninach po艂udniowej Kalifornii, wpada艂y do miasteczka, siek膮c piaskiem po wszystkim woko艂o.

鈥 Profesor musi dobrze wyrychtowa膰 sznur, 偶eby stary Lorenz od razu skr臋ci艂 kark 鈥 stwierdzi艂 Augustus Langenberger, g艂adz膮c si臋 po starannie przyci臋tej brodzie, kt贸rej nie chcia艂a przypr贸szy膰 siwizna.

Langenberger, zorientowawszy si臋, jak s艂abo Helena m贸wi po ameryka艅sku, z uprzejmo艣ci m贸wi艂 do niej po niemiecku, w j臋zyku swych dziad贸w z sakso艅skiego Stadthagen. Teraz jednak bezceremonialnie odwr贸ci艂 si臋 ku jej towarzyszom po jego prawicy.

Helena westchn臋艂a, niech rozmawiaj膮. To od Langenbergera wynaj臋li farm臋, na kt贸r膮 zjechali przed dwoma tygodniami. By艂, na ile potrafi艂a si臋 zorientowa膰, niekwestionowanym panem tego miasta. Ich nowego miejsca na ziemi. Zerkn臋艂a na m臋偶a. Karol Ch艂apowski, wychyliwszy si臋, pos艂a艂 jej u艣miech. Wiatr targa艂 jego w艂osami jak ga艂膮zkami w opuszczonym gnie藕dzie. M臋偶czy藕ni mlaskali. Jedli cukierki, kt贸re kupi艂 Sienkiewicz.

Znowu zawia艂o, a miasto westchn臋艂o, gdy na szafot wszed艂 kat. Helena unios艂a brew. Czarnosk贸ry m臋偶czyzna w czystym we艂nianym garniturze. Przyni贸s艂 narz臋dzie pracy, zwini臋ty na ramieniu konopny sznur, moczony w wodzie, suszony na s艂o艅cu i nat艂uszczony. Kat wspi膮艂 si臋 na sto艂ek stoj膮cy po艣rodku podestu i owin膮艂 lin臋 wok贸艂 belki nad g艂ow膮, mocuj膮c j膮 do stalowych obr臋czy. Wyj膮艂 z kieszeni miark臋 i dwukrotnie sprawdzi艂 d艂ugo艣膰 wisz膮cego kawa艂ka sznura.

鈥 Dopiero co zwa偶yli Lorenza 鈥 powiedzia艂 Augustus Langenberger. 鈥 Profesor nie m贸g艂 si臋 przygotowa膰 zawczasu.

Ma dobre wyczucie tej drewnianej sceny, pomy艣la艂a o kacie Helena, ma 艣wiadomo艣膰 przestrzeni i widowni. Potrafi艂a to stwierdzi膰.

鈥 Szafot macie fest 鈥 pochwali艂 Sienkiewicz.

鈥 Prawda 鈥 przytakn膮艂 Langenberger. 鈥 Cho膰 rzadko w u偶yciu. Ostatnio tylko na Indian i Meks贸w. Poznali ju偶 pa艅stwo profesora? 鈥 spyta艂, wskazuj膮c kata.

Sienkiewicz przytakn膮艂.

Maria

鈥淯 mnie jest blisko z serca do papieru鈥 - napisa艂a Agnieszka Osiecka, a ja, jako jej wierna i oddana fanka, powtarzam te s艂owa za ni膮. Jestem mi艂o艣niczk膮 s艂贸w i wszelkiego rodzaju konstelacji, kt贸re mog膮 z nich powsta膰. Studiuj膮c filmoznawstwo przekona艂am si臋, 偶e nie tylko sama sztuka jest czym艣 fascynuj膮cym, ale r贸wnie偶 - je艣li nie bardziej 鈥 nauka o niej. Spo艣r贸d wszelkiego typu literatury najbardziej fascynuje mnie jej teoria, a zaraz potem filozofia i poezja. Maj膮c trzyna艣cie lat zapisa艂am w swoim pami臋tniku: 鈥渨iem jedno, jestem uzale偶niona od pisania鈥. Nic w tej kwestii si臋 nie zmieni艂o. Wci膮偶 notuj臋 wszystko, co zauwa偶臋, pod膮偶aj膮c zgodnie za s艂owami Terry鈥檈go Pratchetta, kt贸ry stwierdzi艂, 偶e najlepsze pomys艂y kradnie si臋 rzeczywisto艣ci, kt贸ra na og贸艂 prze艣ciga fantazj臋. Jestem marzycielk膮 i z natury chodz臋 z g艂ow膮 w chmurach, wi臋c cz臋sto zak艂adam 偶yciow膮 prozaiczno艣膰 na swoje barki, 偶eby jej ci臋偶ar pom贸g艂 mi wr贸ci膰 na ziemi臋. Z regu艂y jestem uwa偶ana za osob臋 towarzysk膮, ale ma艂o kto dostrzega, 偶e najswobodniej czuj臋 si臋 w obecno艣ci Davida Bowiego, Jamesa Barrie i Salvadora Dali. Gdy ludzie pytaj膮 mnie o sztuk臋, odpowiadam 鈥 to moja dobra przyjaci贸艂ka. W ko艅cu nie raz uratowa艂a mi 偶ycie...

Skomentuj

Kliknij tutaj, by skomentowa膰