Strona główna » Co łączy Elżbiętę II i Baracka Obamę? Poznaj “Sławne psy i ich ludzi”
Literatura faktu Zapowiedzi i nowości

Co łączy Elżbiętę II i Baracka Obamę? Poznaj “Sławne psy i ich ludzi”

Psy Show-biznesu

Był 24 luty 2021 roku. Los Angeles, rozświetlone oknami szykujących się do snu ludzi, wyglądało zjawiskowo. Wieczór był chłodny, nawet jak na tamtejszy klimat. Nikt nie spodziewał się, że właśnie tej nocy ma dojść do zbrodni. Ryan Fischer spokojnie wykonywał swoją pracę. Wziął na spacer Kojiego, Gustavo i ich siostrę – Miss Asię. Opowiadał im spokojnie o swoim dniu, a Koji, Gustavo i Miss Asia uśmiechali się do niego pociesznie, gdy nagle zza zakrętu wyłonił się czarny samochód. Wszystko później wydarzyło się bardzo szybko, a dziś wydaje się mgliste i nierealne. Szyba okna samochodowego zaczęła się opuszczać. Ktoś wystawił na zewnątrz dłoń. Dłoń, która trzymał pistolet. Strzelił. Strzelił kilka razy. Rayan dostał – leżał już na ziemi w kałuży własnej krwi, gdy Koji i Gustavo wciąż próbowali się bronić. To na nic. Schwytano ich i wrzucono do auta. Samochód odjeżdżał w stronę mieniącego się na niebie księżyca. Jedynie mała Miss Asia wyszła z tego cało. Udało jej się schować i nie zostać porwaną. Choć w tym momencie jej sytuacja nie miała dla niej znaczenia. Liczyły się dwie sprawy – czy Rayan przeżyje i czy jej bracia zostaną odnalezieni.

Na szczęście wszystko skończyło się dobrze…

24 lutego 2021 roku porwano dwa buldogi francuskie, których właścicielką jest Lady Gaga. Rayan Fischer, zatrudniony, aby je wyprowadzać, został w czasie tego zdarzenia kilkukrotnie postrzelony. Na szczęście przeżył, a Gustavo i Koji niedługo potem się odnaleźli.

Jak widać, choć staramy się rozpieszczać naszych czworonogów, życie czasem tego nie robi. Być może nie jest to porównywalne do porwania, które przeżyli Gustavo i Koji, ale niektóre psiaki bywają potwornie zapracowane. Jak choćby mix beagle-chihuahua Toulouse – sławny aktor występujący głównie w teledyskach. Najbardziej znany jest ze współpracy z popularną popową piosenkarką Arianą Grande. Wystąpił między innymi w klipach do takich przebojów, jak “Thank U, next”, “7 rings” i “No tears left to cry”. Najwięcej sensacji wzbudził jednak teledysk do piosenki “Stuck with U”. Jest tam scena, w której wokalistka leży w łóżku, a obok niej Toulouse. Ariana przytula go i całuje. Czy możemy spodziewać się romansu…?

Psiaki w koronie

Gdyby Bo jeszcze żył, moglibyśmy zadać mu pytanie, które pojawia się w naszych umysłach co noc i nie daje nam spać spokojnie. Spojrzelibyśmy w jego czarne oczka, otoczone czarnym futerkiem i zapytaliśmy byśmy: Bo, jak to jest być Pierwszym Psem Stanów Zjednoczonych? Jeśli mielibyśmy wystarczająco dużo szczęścia, może Bo oprowadziłby nas po Białym Domu i opowiedział, jak to jest być najlepszym przyjacielem prezydenta – ale biednego Bo nie ma już wśród nas, a Barak Obama nie jest już prezydentem. Jednak mimo to, czworonożny Bobama – jak nazywają go jego fani – wciąż pozostaje w sercach i pamięci Amerykanów. Dzieci wciąż bawią się maskotkami, które są nim inspirowane, a młodzież i dorośli wciąż cieszą się komiksami “Lockjaw and the Pet Avengers”, w których Bo pojawia się, jako jego bohater.

Bo nie był zresztą jedynym spośród psów, które zajęły miejsce po prawicy którejś z głów państwa. Wielka Brytania nie pozostaje w tej kwestii gorsza – trudno powiedzieć, czy to wciąż zamiłowanie do zwierząt, czy już chora ambicja, ale Elżbieta II od lat 50. posiadała już 30 psów. Każdy z nich to oczywiście welsh corgi pembroke. Oficjalnie mówi się, że królowa przestała je hodować, zdając sobie sprawę ze swojego wieku i nie chcąc pozostawić żadnego z nich bez opieki (którą, jak widać tylko ona jest w stanie im zapewnić). Słyszałam jednak plotki, że było ich tak dużo, że już nikt nie potrafił zapamiętać ich imion. A może Elżbieta II wreszcie zapełniła nimi pałac do tego stopnia, że nie ma już gdzie stopy postawić? Albo któryś z piesków nie zdążył na tron i pozostawił po sobie w którejś z komnat małe co nieco i uraził tym dumę królowej. Każdy z tych scenariuszy wydaje się równie prawdopodobny…

Vege-psisko

W ramach ciekawostki na koniec, opowiem jeszcze o Roscoe, którego najlepszy przyjaciel, Lewis Hamilton, jest jednym z topowych na świecie kierowców Formuły 1. Podobno to właśnie dzięki tej przyjaźni Roscoe – potężny, umięśniony buldog – przestał jeść mięso. Hamilton namówił go na dietę vege i teraz razem jedzą każdy posiłek, a stan zdrowia Roscoe znacznie się poprawił. I całe szczęście, bo przed nim długa i świetlana przyszłość…

Coś dla psiarzy i kociarzy

Wszystkie te historie nie znalazły się tutaj przypadkowo. I oddychajcie spokojnie – nie, nie zmieniamy się w stronkę o zwierzakach. To wciąż blog poświęcony książkom i dlatego każdego przyjaciela czworonogów zapraszam tutaj, do zapoznania się z pozycją, która nie tylko jest pełna ciekawych anegdotek z życia sławnych psiaków, ale zawiera również rady o tym, jak się nimi właściwie opiekować. Aby kociarze nie poczuli się pominięci, to przypominam, że i dla was coś się tutaj znajdzie – “Sławne psy i ich ludzie” to przecież nie pierwsza tego typu publikacja. Pamiętajcie – chyba nie da się zapomnieć – że nie ma lepszego przyjaciela, niż taki czy inny czworonóg. Aby zakończyć ten wpis z uśmiechem – zarówno moim, jak i waszym – polecam jeszcze zajrzeć tutaj:

… a potem iść uściskać swojego pupila! 🙂

Maria

“U mnie jest blisko z serca do papieru” - napisała Agnieszka Osiecka, a ja, jako Jej wierna i oddana fanka, powtarzam te słowa za Nią. Jestem miłośniczką słów i wszelkiego rodzaju konstelacji, które mogą z nich powstać. Studiując filmoznawstwo przekonałam się, że nie tylko sama sztuka jest czymś fascynującym, ale również - jeśli nie bardziej – nauka o niej. Spośród wszelkiego typu literatury najbardziej fascynuje mnie jej teoria, a zaraz potem filozofia i poezja. Mając trzynaście lat zapisałam w swoim pamiętniku: “wiem jedno, jestem uzależniona od pisania”. Nic w tej kwestii się nie zmieniło. Wciąż notuję wszystko, co zauważę, podążając zgodnie za słowami Terry’ego Pratchetta, który stwierdził, że najlepsze pomysły kradnie się rzeczywistości, która na ogół prześciga fantazję. Jestem marzycielką i z natury chodzę z głową w chmurach, więc często zakładam życiową prozaiczność na swoje barki, żeby jej ciężar pomógł mi wrócić na ziemię. Z reguły jestem uważana za osobę towarzyską, ale mało kto dostrzega, że najswobodniej czuję się w obecności Davida Bowiego, Jamesa Barrie i Salvadora Dali. Gdy ludzie pytają mnie o sztukę, odpowiadam – to moja dobra przyjaciółka. W końcu nie raz uratowała mi życie...

Skomentuj

Kliknij tutaj, by skomentować