Strona główna » Buddy reading. Co to takiego?
Ciekawostki

Buddy reading. Co to takiego?

buddy reading

Wczoraj pisaliśmy o sposobie nauki czytania nazywanym partner reading. A dziś postanowiliśmy przybliżyć inny trend w czytaniu, który nosi nazwę buddy reading. Na czym dokładnie polega taki sposób czytania?

Czytaj z przyjacielem

Jedyny sposób, by bardziej cieszyć się czytaną lekturą, jest czytanie jej z przyjacielem! I właśnie w tym zdaniu zawiera się cała esencja tego, czym jest buddy reading. Po prostu umawiasz się ze swoim przyjacielem/swoją przyjaciółką, że w tym samym czasie będzie czytać tę samą książkę. A w trakcie czytania i po skończonej lekturze dzielicie się swoimi przemyśleniami na temat historii. To coś na kształt dwuosobowego klubu książkowego. Brzmi super, prawda?

Buddy reading, oprócz tego że jest świetną okazją do tego, by czytać więcej książek i robić to systematycznie, ma też wiele innych korzyści. Przede wszystkim wspólne czytanie tej samej opowieści wzmacnia więź między przyjaciółmi i buduje zaufanie. A omawianie czytanej książki i dzielenie się swoimi przemyśleniami pomaga nam bardziej zaangażować się w historię. Z dużym prawdopodobieństwem bardziej wnikliwie będziesz czytać kolejne strony, niż kiedy czytał_byś po prostu sam_ dla siebie. I w przypadku spadku motywacji do czytania, myśl, że jesteście w tym procesie razem, pomoże Ci się nie poddawać i kontynuować lekturę.

Buddy reading – co czytać i jak czytać?

Warto też po prostu przyznać, że czytanie z przyjacielem – wspólne wybieranie kolejnego tytułu, dyskutowanie o kolejnych emocjonujących losach bohaterów powieści – przynosi mnóstwo radości i może stanowić rodzaj dobrej zabawy. I chociaż minimalnie może przypominać omawianie lektury w szkole, to różni się od tego – dla wielu przykrego – obowiązku na milion sposobów. Buddy reading na pewno nie jest nudne! Może zdarzyć się, że Twój przyjaciel ma inny gust gatunkowy niż Ty. W takim przypadku wspólne czytanie w ramach buddy reading sprawi, że sięgniesz po tytuły, po które być może sam_ z siebie byś nigdy nie sięgn_ł_. A w jaki jeszcze sposób można wybierać tytuły? Możecie stworzyć listę książek, które chcielibyście przeczytać. Przejrzyjcie swoje listy TBR (to be read) w poszukiwaniu inspiracji, a może poszukajcie książek Waszych ulubionych pisarzy.

W jaki sposób powinno odbywać się buddy reading? Szczegóły i harmonogram oczywiście zależą od Was i Waszych ustaleń. Niektórzy wolą wyznaczyć deadline na przeczytanie książki i dopiero wtedy dzielą się swoimi przemyśleniami na temat właśnie przeczytanej lektury. Inni wolą podzielić czytanie na etapy i dyskutują na temat powieści w trakcie trwania lektury co kilka rozdziałów.

Jeśli masz przyjaciela/przyjaciółkę, który również kocha czytać, pomyśl, jak super byłoby rozpocząć taki dwuosobowy klub książkowy jeszcze tej jesieni. Co jak co, ale zbliżająca się pora roku zdecydowanie sprzyja czytaniu 🙂

P.S. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by czytać tę samą książkę i dzielić się przemyśleniami w większym gronie znajomym.

Kasia

Kiedy byłam w zerówce, nauczyłam się czytać, żeby już więcej się nie nudzić. Od tej pory pochłaniałam kolejne książki, czytając – ku zgrozie pozostałych domowników – przez pierwsze lata na głos. Z kolei w szkole cały czas kończyło mi się miejsce na bibliotecznej karcie, bo byłam tam codziennym gościem. W zawrotnym tempie przerobiłam wszystkie tytuły Astrid Lindgren i do dziś mam sentyment do „Ronji, córki zbójnika”. Chociaż moim ukochanym tytułem z dzieciństwa pozostaje wciąż „Zajączek z rozbitego lusterka”. Na szczęście wraz z wiekiem miłość do książek nie zanikła, a wręcz miała okazję rozkwitnąć dzięki już ponad 5 – letniej pracy w księgarni. Jednak nie samą literaturą żyje człowiek. Kiedy nie czytam, haftuję tamborki z joginkami i wyciszam umysł, praktykując ashtangę. Za to z wykształcenia jestem psychologiem i arteterapeutką, dlatego mam słabość do psychologicznej literatury i książek Yaloma. Uwielbiam dzieci i kocham literaturę dziecięcą, więc niech nie zdziwi Cię duża liczba wpisów na temat moim zdaniem najbardziej wartościowych książek dla najmłodszych. Sama posiadam ich zawrotną liczbę - nie bez powodu maluchy znajomych mówią na mnie „ciocia od książek”. W kościach czuję, że w bliżej nieokreślonej przyszłości zostanę pisarką książek dla dzieci. Ale wracając do teraz – na co dzień trenuję swoją cierpliwość, dzieląc dom z czwórką kotów i znajdując kłaki oraz żwirek we wszystkich możliwych miejscach.

Kasia

Kiedy byłam w zerówce, nauczyłam się czytać, żeby już więcej się nie nudzić. Od tej pory pochłaniałam kolejne książki, czytając – ku zgrozie pozostałych domowników – przez pierwsze lata na głos. Z kolei w szkole cały czas kończyło mi się miejsce na bibliotecznej karcie, bo byłam tam codziennym gościem. W zawrotnym tempie przerobiłam wszystkie tytuły Astrid Lindgren i do dziś mam sentyment do „Ronji, córki zbójnika”. Chociaż moim ukochanym tytułem z dzieciństwa pozostaje wciąż „Zajączek z rozbitego lusterka”. Na szczęście wraz z wiekiem miłość do książek nie zanikła, a wręcz miała okazję rozkwitnąć dzięki już ponad 5 – letniej pracy w księgarni.
Jednak nie samą literaturą żyje człowiek. Kiedy nie czytam, haftuję tamborki z joginkami i wyciszam umysł, praktykując ashtangę. Za to z wykształcenia jestem psychologiem i arteterapeutką, dlatego mam słabość do psychologicznej literatury i książek Yaloma. Uwielbiam dzieci i kocham literaturę dziecięcą, więc niech nie zdziwi Cię duża liczba wpisów na temat moim zdaniem najbardziej wartościowych książek dla najmłodszych. Sama posiadam ich zawrotną liczbę - nie bez powodu maluchy znajomych mówią na mnie „ciocia od książek”. W kościach czuję, że w bliżej nieokreślonej przyszłości zostanę pisarką książek dla dzieci. Ale wracając do teraz – na co dzień trenuję swoją cierpliwość, dzieląc dom z czwórką kotów i znajdując kłaki oraz żwirek we wszystkich możliwych miejscach.

Skomentuj

Kliknij tutaj, by skomentować