Strona główna » Bookworm cabin czyli chatka do czytania
Ciekawostki

Bookworm cabin czyli chatka do czytania

Bookwarm cabin

Zastanawiasz się, jakby to było zaszyć się na jesienny a może zimowy weekend w książkowym kąciku bez dzieci, zwierząt? Z dala od zgiełku miasta. Tylko ciepły kocyk, dobra lektura i Ty. Plus może jeszcze ulubiony człowiek. Do tego wyobrażenia z pewnością trochę dodało od siebie przeglądanie albumów w stylu „Cabin porn” o chatkach i domach na krańcach świata. Na szczęście okazuje się, że nie musisz planować dalekich, zagranicznych wypraw, by pomieszkać w inspirującym miejscu. Również na mapie Polski odnajdziemy tzw. bookwarm cabin. Brzmi kusząco? To czytaj dalej!

Bookworm cabin to piękna nazwa na domek, który ma dać chwilę wytchnienia i zwolnić. Nie musisz tu robić nic. Tylko czytać, patrzeć, słuchać, cieszyć się. Slow life w najlepszym wydaniu, gdzie mniej znaczy więcej. Tym bardziej, że w tej ofercie wynajmu nie znajdziesz telewizora, dobrego zasięgu GSM (raz jest, a raz go nie ma…) ani super szybkiego internetu (brak WiFi). Za to czekają na Ciebie ściany pełne książek, niesamowity widok z okna i kominek.

Polska wersja cabin porn dla moli książkowych

Bartłomiej Kraciuk i Marta Puchalska-Kraciuk około 50 km pod Warszawą stworzyli miejsce, które łączy prostotę i bliskość natury z komfortem i dopracowaną estetyką. Goście mają do wyboru dwa domki – Bookworm cabin i Artbook cabin, idealne na wypoczynek i oczywiście czytanie. Właśnie tutaj ma szansę spełnić się Twoje marzenie, które z pewnością pojawiło się w głowie po lekturze „Cabin porn” albo po wielogodzinnym oglądaniu najdroższych ofert oryginalnych domków na airbnb. Co ważne, domki przeznaczone są dla dwójki dorosłych osób, ponieważ z założenia mają służyć odpoczynkowi, czyli na czas wyjazdu rodziców dzieci powinny udać się pod opiekę dziadków, wujków czy cioć.

Jak czytamy na stronie:

Czy nie będę się nudzić?

Mamy nadzieję, że będziesz! Tworzymy idealne warunki do skupienia, czytania, medytacji albo po prostu… nudy! Nuda też jest wspaniała i niedoceniana. Jednak jesteśmy pewni, że cudowny widok z chatki prędko Wam się nie przeje. A jeśli już naprawdę zacznie Was nosić, dookoła są lasy i wsie, po których można spacerować bez końca!

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda chatka mola książkowego, możesz odwiedzić profil Bookworm cabin na Facebooku.

Kasia

Kiedy byłam w zerówce, nauczyłam się czytać, żeby już więcej się nie nudzić. Od tej pory pochłaniałam kolejne książki, czytając – ku zgrozie pozostałych domowników – przez pierwsze lata na głos. Z kolei w szkole cały czas kończyło mi się miejsce na bibliotecznej karcie, bo byłam tam codziennym gościem. W zawrotnym tempie przerobiłam wszystkie tytuły Astrid Lindgren i do dziś mam sentyment do „Ronji, córki zbójnika”. Chociaż moim ukochanym tytułem z dzieciństwa pozostaje wciąż „Zajączek z rozbitego lusterka”. Na szczęście wraz z wiekiem miłość do książek nie zanikła, a wręcz miała okazję rozkwitnąć dzięki już ponad 5 – letniej pracy w księgarni. Jednak nie samą literaturą żyje człowiek. Kiedy nie czytam, haftuję tamborki z joginkami i wyciszam umysł, praktykując ashtangę. Za to z wykształcenia jestem psychologiem i arteterapeutką, dlatego mam słabość do psychologicznej literatury i książek Yaloma. Uwielbiam dzieci i kocham literaturę dziecięcą, więc niech nie zdziwi Cię duża liczba wpisów na temat moim zdaniem najbardziej wartościowych książek dla najmłodszych. Sama posiadam ich zawrotną liczbę - nie bez powodu maluchy znajomych mówią na mnie „ciocia od książek”. W kościach czuję, że w bliżej nieokreślonej przyszłości zostanę pisarką książek dla dzieci. Ale wracając do teraz – na co dzień trenuję swoją cierpliwość, dzieląc dom z czwórką kotów i znajdując kłaki oraz żwirek we wszystkich możliwych miejscach.

Kasia

Kiedy byłam w zerówce, nauczyłam się czytać, żeby już więcej się nie nudzić. Od tej pory pochłaniałam kolejne książki, czytając – ku zgrozie pozostałych domowników – przez pierwsze lata na głos. Z kolei w szkole cały czas kończyło mi się miejsce na bibliotecznej karcie, bo byłam tam codziennym gościem. W zawrotnym tempie przerobiłam wszystkie tytuły Astrid Lindgren i do dziś mam sentyment do „Ronji, córki zbójnika”. Chociaż moim ukochanym tytułem z dzieciństwa pozostaje wciąż „Zajączek z rozbitego lusterka”. Na szczęście wraz z wiekiem miłość do książek nie zanikła, a wręcz miała okazję rozkwitnąć dzięki już ponad 5 – letniej pracy w księgarni.
Jednak nie samą literaturą żyje człowiek. Kiedy nie czytam, haftuję tamborki z joginkami i wyciszam umysł, praktykując ashtangę. Za to z wykształcenia jestem psychologiem i arteterapeutką, dlatego mam słabość do psychologicznej literatury i książek Yaloma. Uwielbiam dzieci i kocham literaturę dziecięcą, więc niech nie zdziwi Cię duża liczba wpisów na temat moim zdaniem najbardziej wartościowych książek dla najmłodszych. Sama posiadam ich zawrotną liczbę - nie bez powodu maluchy znajomych mówią na mnie „ciocia od książek”. W kościach czuję, że w bliżej nieokreślonej przyszłości zostanę pisarką książek dla dzieci. Ale wracając do teraz – na co dzień trenuję swoją cierpliwość, dzieląc dom z czwórką kotów i znajdując kłaki oraz żwirek we wszystkich możliwych miejscach.

Skomentuj

Kliknij tutaj, by skomentować